O tym jak dopadł mnie baby brain syndrome

Podobno są jakieś badania.
I podobno kobiety zaczynają w to wierzyć, dlatego, że czytają o tym. A ja nie czytałam. Niczego nieświadoma, odwiedzając znajomą, matkę trójki dzieci, (bliźniaczki w pakiecie), siedziałam na krześle dokarmiając Nomadeczkę i spokojnie rozmawiałam.

Aż nagle z jej ust padło TO pytanie: a masz baby brain?

Ochoczo odparłam: w sensie baby blues? I już chciałam rozwijać wątek, ale ona zaprzeczyła : nieee, baby brain, no wiesz, robi Ci się miazga z mózgu, nie możesz się skoncentrować na niczym, zapominasz ciągle.

Patrzyła na mnie wyczekująco, a ja bardzo szybko przeżyłam swoje życie po ciąży w krótkich flashbackach na nowo.

Czyli ze jak biorę wacik podczas przewijania w celu namoczenia go, odkręcam butelkę z wodą i z powrotem ja zakręcam, nadal pozostając z suchym wacikiem, to jest normalne?
Kiedy mówię coś i w połowie zdania zapominam jaki był początek i już nie mogę do tego dojść, to jest normalne?
To, że czuję niemalże fizycznie jak żadna myśl nie zatrzymuje się we mnie na dłużej i przelatuje jak przez sito to jest normalne?
To, że podaję na poczcie kartę kredytową, żeby odebrać list i nie rozumiem czemu pani patrzy na mnie z lekką konsternacją to jest normalne?
To, że wychodzę z domu przed dłuższym wyjazdem i upewniam się, że wszystko ogarnięte kilka razy , po czym Nomadek musi wracać i gasić pozapalane światła to jest normalne?
To ze wypowiedzenie zdania, kiedy już uda mi się je w całości pamiętać, brzmi gramatycznie jakbym próbowała porozumieć się w bardzo obcym dla mnie języku to normalne?
To sprawia, że jestem wrażliwszą i lepszą matka?

Czemu nikt tego nie uczy w szkołach na lekcji biologii. Pamiętam jedynie szczegółową charakterystykę ameby, do której szczerze mówiąc bliżej mi w moim chaotycznym poruszaniu i rozjebaniu niż do jakiegokolwiek mózgu dziecięcego.

Wnoszę więc o zmianę nazwy tego syndromu, z szacunku do dzieci.

Wracam na ziemię z dość długiej zadumy.

Patrzę na nią: a Ty też tak miałaś?

W sumie… u mnie to się jeszcze nie skończyło (najstarszy syn 4 lata, przyp. autora).

Nastała cisza pełna znaczącego milczenia. Niemrawy uśmiech wypełzł na moją twarz niczym rzeczona ameba.

No cóż, jeśli tak, to tak. Bardzo chętnie porozmawiam, na wszelkie tematy związane z dziećmi. Ewentualnie pogodą. Te dwa zagadnienia bardzo mnie ostatnio absorbują.

Pomyślałam jeszcze o Nomadku, jak on zniesie myśl, że stałam się pełzakiem. Może na razie będę sprawiać pozory, wszak zawsze byłam trochę nieżyciowa.

A jak już wyjdę z tego całego syndromu, wytłumaczę mu jak bardzo go kocham. Teraz nie będę ryzykować, zbyt duża szansa na bełkot, który mógłby zostać źle odebrany.

Myślę o tych wszystkich matkach i czuje taką niewypowiedzianą solidarność jajników. I mózgów oczywiście.

Podpisano:
TABULA RASA vel Nomatka

Zapisz

  • O tak – to wrażenie że nie mogę się na niczym skoncentrować to dla mnie coś strasznego było. Na szczęście powoli, powoli zaczynam z tego wychodzić 🙂 Pozdrawiam

    • Czyli to kiedyś mija? Uff 😉

      • Nie wiem czy tak całkiem mija, ale na pewno się poprawia 🙂