Krótka bajka bez morału

Kochana  Nomadeczko,

opowiem Ci bajkę.

Dawno, dawno temu był świat. Podobny do tego dzisiejszego. Z ludźmi, zwierzętami, przyrodą, samochodami, spalinami, krzykiem i rosnącą trawą. Padał deszcz, świeciło słońce. Chmury sunęły po niebie raz wolniej raz szybciej.

A ludzie byli słowni.

Tak, słowni to trudne pojęcie. Zastanówmy się zatem wspólnie co może oznaczać.

Zapewne pochodzi od słowa. Jestem słowna. Wyrażam słowa. Jestem nierzucająca słów na wiatr.

Wiatr bowiem może porwać słowa i przerzucić je daleko stąd, jak te sunące po niebie chmury.

A więc trzymam się słowa wypowiedzianego.

Tak, ludzie byli słowni. A więc słowo miało wartość.

Wartość niepisanej umowy. Wartość nieocenioną.

Kiedy pani mówiła, że ten ogórek, który próbujesz, jest taki sam, jak ten, który zaraz kupisz w pudełku, to znaczy, że tak było.

A kiedy pan mówił, że zapłaci Ci pieniądze w przeciągu 30 dni, choćby od ust sobie miał odjąć, zapłacił.

A kiedy Twój przyjaciel obiecał Ci, że się odezwie, odzywał się kiedy tylko miał taką możliwość.

A kiedy  ktoś bliski mówił, że odpisze Ci na maila, odpisywał.

Masz rację, wtedy nie było maili. Tylko listy. Ale zasada ta sama.

I kiedy ten ktoś to wszystko mówił, to nie musiałaś się obawiać, że Cię oszuka. Nie musiałaś spisywać umów rozbijających się o najmniejsze pierdoły, żeby tylko mieć na piśmie jakiś dowód tych słów. Nie wyczekiwałaś dniami i nocami na upragniony kontakt, który nigdy nie następował.

Przyznam szczerze, że nie wiem Nomadeczko jak to się działo. Czy ludzie mieli jakieś magiczne notesy i w nich wszystko zapisywali? A może magiczne pióra, którymi ryli sobie w mózgu, żeby pamiętać, żeby nie oszukiwać, żeby celebrować prawdę?

A może po prostu inaczej rozumieli słowa. Może były dla nich tym, czym teraz stały się pisma. A ludzki brak ufności i zawód, jaki mogli wywołać niesłownością, skutecznie zastąpili sądami.

Zatem nie potrafię Ci wyjaśnić, co dla ludzi znaczy słowo Nomadeczko.

I jak daleko posunięte jest ich lekceważenie, jeśli w momencie wypowiadania obietnicy, skazują ją na porażkę, pozwalając, by wiatr zabrał jej treść zanim wybrzmi ostatni dźwięk.

I wszyscy tęsknią za sobą i wszyscy się kochają. A im więcej tej słownej tęsknoty i kochania, tym mniej miłości i prawdziwego oczekiwania.

Bajki mają morał.

A ta ma obietnicę.

Słowną w dodatku.

Nienadużywania słów.

Nienadużywania zaufania.

Szanuj zieleń. Przestań drukować umowy.

Mów to, co czujesz.

Nic ponadto.

To i tak dużo.

A jeśli nie po drodze Ci z prawdą – zamknij się.

I pomyśl, zanim następnym razem otworzysz usta.

Wiatr nie znosi próżni.

Podpisano: Nomatka

foto: funny retro kids

 

Zapisz