Wychowanie bez kar i nagród. Rodzicielstwo bezwarunkowe.

Tu możecie przeczytać fragment książki „Wychowanie bez kar i nagród. Rodzicielstwo bezwarunkowe.”

Wychowanie bez kar i nagród – fragment książki

Dlaczego by w sumie nie traktować dziecka jak partnera?


Do partnera nie mówimy w trybie rozkazującym: Marsz do swojego pokoju – masz zakaz jego opuszczania dopóki nie przemyślisz swojego zachowania/nie zmienisz zdania/nie uspokoisz się.
Czyli – dopóki nie uznasz, że ja mam rację, nie przyznasz się do błędu, nawet jeśli się z tym nie zgadzasz – ograniczam Twoją wolność.

Jest różnica, gdy zamiast tego powiemy o swoich odczuciach:
Widzę, że oboje jesteśmy zdenerwowani, proponuję, żebyśmy przez chwilę lub dwie chwile pobyli sami, jak ochłoniemy, wrócimy do tej rozmowy. My też nie jesteśmy nieomylni. Nie bójmy się czasem przyznać do błędu. Twarde upieranie się przy swoim stanowisku, nawet jeśli już wiemy, że jest ono błędne, nie podtrzyma naszego autorytetu. Podobnie jak przyznanie się do błędu nam go nie odbierze. Pokaże jedynie, że jesteśmy ludzcy, i że nasze dzieci również traktujemy jak ludzi. Nie jak zwierzęta, które tresujemy.

Nagrody, podobnie jak kary, nie wnoszą nic dobrego.

Przez nagradzanie dziecka zabieramy mu jego wewnętrzną motywację.
Dziecko przestaje samo interesować się zadaniem, interesuje się wyłącznie tym, że otrzyma coś, jeśli wykona je prawidłowo.
To również zmniejsza chęć podejmowania ryzyka i eksperymentowania.
Dziecko woli sprawdzone sposoby, by nie ryzykować, że jeśli popełni błąd – zostanie z niczym.

Ale wracając jeszcze do kar.
Najgorsze są te związane z pozbawianiem miłości.

Kiedy jesteś grzeczna, jesteś córeczką mamusi, kiedy przynosisz złe oceny, widać od razu, że wdałaś się w ojca.

Nie spełniłeś moich oczekiwań, więc będę na Ciebie obrażony/nie przytulę Cię/nie okażę Ci ciepła. Nie zasłużyłeś na nie.

ZASŁUŻYŁEŚ.

To na bliskość, uczucie trzeba sobie zasłużyć?

Skoro dzieci wyrastają w takiej atmosferze, nic dziwnego, że w dorosłym życiu jako dorośli jesteśmy niedowartościowanymi jednostkami, które boją się zawieść, żeby nie stracić miłości swojego partnera. Boją się przyznać, że popełnili błąd, bo mają zakodowane, że to wiąże się z chłodem, z brakiem miłości.

I machina się kręci.

Może to ten czas, by ją zatrzymać?

Jeśli chcecie podzielić się swoimi refleksjami na ten temat, zapraszamy do komentowania.

Dużo miłości, tej bezwarunkowej, niech Was ogarnie.

Podpisano: Nomatka&Nomadek