Nomadzi, cyganie… a Ty jak nas nazwiesz?

Krążymy po orbicie relacji. Zaglądamy w zakamarki spotkań.

Odpowiadamy na te same pytania.

Tak się tworzą początki.

 

Pakuję się po raz enty. Wywalam wszystko na środek. Again. Prowadzę ostrą selekcję. Biorę tyle, ile zmieści się w  torbie. To jest cała moja garderoba. Nie chcę, nie potrzebuję więcej. Upycham, dociskam, zamykam. Z upływem minut kolejne bagaże mnożą się. Jak zwykle. Z czego zrezygnować? Z książki? Z kredek? Z notesu? Z kaszy gryczanej? Z bębna? Wyeliminowanie pojedynczych obiektów graniczy z cudem. Na koniec i tak wyrastają zeszyciki, torebeczki, pudełeczka do wzięcia. Chcą być zabrane. Zabieramy je.  Klniemy nie raz.

 

Czasem nam przypominam, że to część naszej drogi. To pakowanie. Że to nasza radość. Nasze szczęście. Zdarza nam się zapomnieć. Tak po prostu. Tak jak zapomina się o radości z życia w domu, który czasem trzeba posprzątać. Stały punkt. Pakowanie. Stabilność. Część życia. Pakujemy się.

Rozpakowujemy. Wnosimy toboły, czasem na czwarte piętro, czasem na parter. Droga – samochód – dom, samochód – dom, droga.

 

 

Parę drobiazgów i już jesteśmy u siebie, gdziekolwiek by to było.

Standardowe – pada często – kolejny stały punkt wędrówki:

NIE CHCIELIBYŚCIE ZATRZYMAĆ SIĘ GDZIEŚ NA DŁUŻEJ?

 

Pewnie! Przychodzą takie dni. Jakiegoś takiego chwilowego zmęczenia, pomyślenia, że może chcielibyśmy inaczej.

Ale ta droga to teraz jest nasze szczęście.

Nie cierpienie.

Żyjemy tak nie dlatego, że nie możemy nic wynająć, że nie możemy znaleźć pracy, bo nie wiemy, co począć.

Żyjemy tak, bo to daje nam szczęście. A jak kiedyś przestanie to to zmienimy. Po prostu.

W drodze zaglądając w serca tak wielu ludzi dostrzegamy, że płynie z nich ciepło i dobro, że są przepełnieni miłością i radością. Tylko czasem o tym zapominają. Tak jak my o tej niezmierzonej radości pakowania.

Wspólnie sobie przypominamy, że to, co jest najważniejsze, jest w zasięgu ręki.

Że można ze sobą rozmawiać, można słuchać, można usłyszeć komunikat, który sprawia, że nasza droga ma sens, którego nie nadałoby jej nic innego poza MIŁOŚCIĄ.

 

Omiatam wzrokiem tobołki. Bagaż oceniania wypierdalam daleko za okno, nie przyda się w drodze. Uśmiecham się. Od razu więcej miejsca. Oddechu.

 

A Ty… kogo dziś ocenisz?

A Ty… ile razy nas zaszufladkujesz zanim spróbujesz poznać?