Słodycze wegańskie, bezcukrowe i bez pieczenia? Bring it on!

Dawno nie było żadnych kulinarnych inspiracji. A przecież my pół życia spędzamy w kuchni!
Dlatego czas najwyższy do tej kuchni zajrzeć.

Ja jestem w naszym kulinarnym duecie odpowiedzialna za słodycz.

Nomadek jest za to wytrawnym kucharzem i mistrzem sosów, więc i w tej materii się idealnie uzupełniamy.

Dużo eksperymentujemy. Niektóre rzeczy nam nie wychodzą, tak jak ostatnio moje gryczane racuchy z jabłkami, które stały się gryczaną brejką z jabłkami, zeskrobywaną z patelni przez Nomadka, mamroczącego mmm, ale dobre, ale nie wiem czy to bardziej z miłości czy ze smaku.

Podobno to była wina patelni.

Wracając do kuchni – ta, w której aktualnie gotujemy jest pozbawiona piekarnika. Coś, co wydawało mi się pewnym ograniczeniem i rozczarowaniem, po chwili refleksji potraktowałam jako wyzwanie.

Słodycze wegańskie, bezcukrowe i bez pieczenia? Bring it on!

Właśnie takie słodycze dziś dla Was przygotowałam. 🙂

Słyszeliście o laddu?

To jest indyjski przysmak, którego główny składnik to mąka z ciecierzycy. Przysmak małoskładnikowy i małowymagający. Wystarczy roztopić w garnku olej kokosowy, dodać mąkę z ciecierzycy, kardamon i na koniec miód. Później wstawić do zamrażarki i kroić jak czekoladę.

Wyjściowa inspiracja doprowadziła mnie do stworzenia białej wegańskiej czekolady z połączenia – oleju kokosowego, kardamonu, cynamonu, mąki jaglanej i cukru kokosowego. Ten ostatni można zastąpić syropem z daktyli, żeby było zupełnie bezcukrowo.  Ale ja dodałam cukier kokosowy, ponieważ ma on bardzo interesujący smak, który dla mnie stał się idealnym dopełnieniem mąki jaglanej.

Mąkę jaglaną można raz dwa zrobić z płatków jaglanych w młynku do kawy.

Wracając jeszcze do cieciorki – polecam Wam wypróbować cieciorkę w słodkiej odsłonie. Jest niebanalna i intensywna.

Jest nawet coś takiego jak wegańska nutella, która nazywa się cieciorellą. Ilekrość słyszę tę nazwę, nie mogę opanować śmiechu.

Z cieciorki można robić też bezy. A właściwie z wody po cieciorce. Nie próbowałam, jedynie słyszałam, ale przepisów znajdziecie mnóstwo i to też ten słodycz, który nie wymaga zbyt wiele uwagi. Za to wymaga piekarnika.  😉

Kulki mocy

Kolejna lodowa pozycja to znane zapewne wszystkim i zewsząd kulki mocy. U mnie z pomarańczową nutą, na dodanie której wpadłam przygotowując ten wpis i myślę, że trafnie domyka to smakowe zestawienie.

Syrop z daktyli wymieszany z odrobiną oleju kokosowego dodaję do płatków owsianych. Wsypuję nasiona konopi. Blenduję. Masa powinna mieć taką konsystencję, żeby bez problemu można było ulepić kulki. Na koniec dodajcie startą na tarce skórkę pomarańczy. Ulepcie kulki i wstawcie do zamrażki.

 

Czekoladowa czekolada z nutą śliwkową

Ostatni słodycz. Syrop z daktyli again, olej kokosowy again 😉 i dużo kakao. Dodałam trochę tahini. I na koniec wpadłam na odrobinę powideł śliwkowych. Wszystko wymieszane i wstawione do zamrażarki.

Można zamiast kakao dodać karobu, wtedy będzie słodsze, a karob (mączka chleba świętojańskiego) jest, podobnie jak konopia, składnikiem, do którego trzeba się przekonać. U nas było całkiem przewrotnie. Nomadek zafascynowany karobem na początku naszej znajomości przygotował mi koktajl, a ja miałam problem, żeby go wypić do końca. Teraz to Nomadek prosi mnie, żebym przestała do wszystkiego sypać karob. 😉

Tak jak w przypadku białej czekolady – struktura była twarda, tutaj, z uwagi na to, że dodałam mniej oleju i że dodałam tahini – konsystencja wyszła miękka, rozpływająca się w ustach.

Czarny sezam – kupiliśmy pierwszy raz i zblendowaliśmy. W smaku sezamowy. Za to w wyglądzie intrygujący. Wygląda trochę jak kawior. Myślę, że wizualnie jest to dobry dodatek do kuchni, bo pozwala na niecodzienne podanie, co może bardzo się przydać w restauracjach, kawiarniach, możliwe, że i nam się niebawem przyda. 😉

Jak we wszystkich naszych przepisach, nie mamy stałych proporcji, dodajemy jak nam w duszy zagra. Wszystkie inspiracje można modyfikować na niezliczoną ilość sposobów.

Można też zrobić kawę orkiszową z mlekiem sezamowo-jaglanym i zjeść.

A jeśli dacie znać wcześniej, że wpadacie, to przygotuję też i dla Was.

 

 

 

 

Podpisano: Nomatka

 

  • altmed

    Syrop z daktyli, cukier kokosowy, miód… To wszystko też jest cukier tylko w innej formie, niewiele różniący się od klasyczmego białego. Pisanie o „bezcukrowości” jest dużym nadużyciem i może komuś zaszkodzić (np. cukrzykom). To, że coś się nazywa BIO nie znaczy, że jest zdrowe…

    • Dokładnie, to, co nazywa się BIO nie znaczy, że jest zdrowe. Czasem to oznaczenie wynika z tego, że transport wiozący żywność wykorzystuje bio paliwo.
      Sformułowanie >>bezcukrowe<< współcześnie zaczęło obowiązywać w odniesieniu do innych form cukru niż klasyczny biały czy trzcinowy. Dlatego nie uważam, że jest to nadużycie, a pewna niepisana umowa, która dla osób myślących o swoim zdrowiu i tym, co jedzą jest dość oczywista. W moim przepisie nie pojawił się miód – on był w inspiracji do przepisu, bo miód nie jest wegański. Cukier kokosowy – podkreśliłam, że wykorzystałam go z uwagi na smak, ale że można zastąpić go syropem z daktyli. A co do syropu z daktyli, czy cukru w innych owocach, tak jak z niczym, nie można przesadzać, jednak ma on większą wartość spożywany w całym owocu z całą "otoczką" pozwalającą go dobrze strawić i nie generować skoków cukru we krwi, więc o tyle ma większą wartość niż biały oczyszczony cukier. Więcej na ten temat pisałam tu: http://nomatka.pl/dieta/caly-ten-cukier/. Film Cały ten cukier również polecam.
      Pozdrawiam!

      • altmed

        Dla mnie to nie jest „niepisana umowa” (kto z kim się umawiał?), ale właśnie nadużycie. Syrop daktylowy w stu gramach zawiera 88 gramów cukru, jest to więc przesycony roztwór cukru w wodzie. To, że został on oddzielony z daktyli nic tu nie zmienia, ponieważ cała jak to nazywasz „otoczka” została usunięta jako proces poprodukcyjny. Linkowany przez ciebie artykuł (twój własny) zawiera wiele nieścisłości (np. :
        „Co powoduje sacharoza, która występuje zarówno w cukrze białym jak i brązowym?

        Narusza homeostazę organizmu, zakwaszając go. W trakcie gdy organizm zajmuje się przywróceniem utraconej równowagi, nie może skupić się na ochronie organizmu, a więc nasz system immunologiczny zostaje wyłączony na pewien czas.” Co to znaczy „zakwaszenie”? Jakie jest źródło tych rewelacji? Aah wait. Pepsi Eliot. Mówisz, że należy zadawać sobie pytania, kwestionować. Nie zastanowiło cię nigdy, że cały jej blog jest platformą reklamową dla sklepu?)

        Przepraszam, za uszczypliwości, jednak obserwuję twój blog od jakiegoś czasu i zauważam niebezpieczną tendencję do kreowania się przez Ciebie na specjalistę od dietetyki, wpływu jedzenia na zdrowie co podbudowujesz z pozoru „naukowo” skonstruowanymi wpisami (linkowanie do źródeł – jednak.. tak samo to wiarygodne źródła jak twoje własne przemyślenia). Może to też rodzaj niepisanej umowy pomiędzy wielbicielami „zdrowego stylu życia”?

        • Nie traktuję tego jako uszczypliwości, bo też nie uważam się za specjalistę od dietetyki, lekarza czy doradcę żywieniowego i nigdzie tak o sobie nie mówię.

          Pojawiła się nieścisłość rzeczywiście – dla mnie syrop z daktyli to po prostu zblendowane daktyle, nie wyciągam z nich esencji, żeby stworzyć skondensowany roztwór. W przyszłości będę precyzyjniej się wyrażać.

          Tak jak wspomniałam – nie jestem specjalistą od żywienia, dzielę się swoimi przemyśleniami, które wyciągam z obserwacji siebie i tego, co jem. Linki we wpisach nie mają na celu udowodnienia, że prezentowane przeze mnie treści są jedynymi słusznymi – są po to, by podzielić się tym, co ja czytam i co mnie zajmuje, choć jest to jedynie część rzeczy, którym się przypatruję i nad którymi się zastanawiam. Jeśli taki sposób „konstruowania” wpisów może sugerować coś innego, postaram się bardziej zaznaczać na wstępie, że nie są to żadne teorie naukowe a jedynie moje osobiste refleksje.
          Pepsi Eliot – zastanawiałam się nie raz, mimo tego nie zrezygnowałam z zaglądania czasem do jej wpisów, ponieważ jest dla mnie jedynie jakimś wątkiem, z którego czasem wyciągnę coś ciekawego dla siebie, nie jedynym słusznym kierunkiem poszukiwań.
          Wszystko jest względne, zatem „bezcukrowy” tak jak i „zdrowy styl życia” mogą dla każdego oznaczać coś innego. Zaobserwowałam w tym obszarze blogosfery, w której się poruszam, że bezcukrowy funkcjonuje właśnie tak, jak opisałam, co oczywiście nie oznacza, że jeśli ktoś zupełnie tym tematem się nie interesuje, nie może tego zrozumieć w inny sposób, dlatego fajnie, że istnieje możliwość dyskusji i doprecyzowania pojęć. Podobnie zdrowy styl życia – dla mnie zdrowy styl życia opiera się na tym, że jestem zdrowa.
          Odstawiłam cukier poza owocami, nie kupuję produktów, w których skład wchodzi cukier. Od tamtej pory poprawiły się moje wyniki, odzyskałam siły i przestałam chorować. Być może jest to zbieg okoliczności, ale nie odczuwam potrzeby, by wracać do wcześniejszych nawyków.
          Reasumując, jeśli Pana/Pani obserwacja mojego bloga miała na celu zaalarmowanie w którymś momencie, że można odnosić wrażenie uzurpowania sobie więcej wiedzy niż się faktycznie posiada, uspokajam, że zadbam o właściwe zaznaczenie mojego stanowiska w przyszłości. Jeśli natomiast nie był to jedyny cel, zapraszam do dalszej lektury.

          • altmed

            Dziękuję za uprzejmą odpowiedź, cieszę się jeśli moje spostrzeżenia były bezpodstawne i wynikają z przesadnej wrażliwości na punkcie szerzących się samozwańczych ekpertów w internecie. Jednak Pepsi Eliot radzę odpuścić bo od ilości bzdur na jej blogu aż głowa boli. Pozdrawiam serdecznie!

  • Uwielbiam kulki mocy, różnego rodzaju, i w ogóle alternatywy dla tradycyjnych deserów 🙂

    • Zapraszam, będzie więcej. 🙂

  • Spróbuję!