Nasiona konopi i sok z pokrzywy

 

 

Problematyczne w podaniu przepisów naszej kuchni jest to, że kierujemy się intuicją, więc wszelkie wartości są szacunkowe, ale mam nadzieję, że mimo to, czymś Was zainspirujemy. 😉

Hitem w naszej kuchni są ostatnio:

Pasztety!

Koszt wykonania jest niewielki, nie są też czasochłonne, a taka upieczona foremka starcza na parę dni.

Ja osobiście uwielbiam pasztet z czerwonej soczewicy i kaszy jaglanej.

Do wykonania takiego pasztetu będziecie potrzebować:

  • 2 średnie cebule
  • 2 liście laurowe
  • 2-3 ziarna jałowca
  • 2-3 ziarna ziela angielskiego
  • 3-4 goździki
  • ok. szklanki czerwonej soczewicy
  • ok. szklanki kaszy jaglanej
  • wędzona papryka
  • olej rzepakowy
  • mąka kukurydziana
  • sól, pieprz
  • zarodki pszenne lub żytnie
  • płatki drożdżowe

Najpierw podsmażam pokrojoną cebulę na oleju na patelni dodając ziele angielskie, goździki, liście laurowe i jałowiec, na koniec podsmażania dodaję papryki wędzonej – jeśli nie znacie tej przyprawy, można kupić ją sproszkowaną, podobnie jak inne przyprawy, praktycznie w każdym większym sklepie.

Gotuję soczewicę razem z kaszą jaglaną. Ok. 2 szklanki wody na szklankę soczewicy i podobnie z kaszą jaglaną. Gotuję na małym ogniu tak długo, aż się trochę rozgotują.

Wrzucam soczewicę, kaszę i cebulę do blendera (z cebuli wyciągam uprzednio wszystkie dodane zioła). Dopiero teraz dodaję soli i pieprzu. Oprócz tego zarodków pszennych albo żytnich. Tutaj w zasadzie można dodać, co tylko się zamarzy.

Bardzo fajnie sprawdzają się płatki drożdżowe, które dodają całości specyficznej nuty.

Na koniec 2-3 łyżki mąki kukurydzianej.

Jak jest za rzadkie, można dodać więcej zarodków, czy np. płatków, nawet takich zwykłych owsianych, żeby zagęścić. Jeśli jest za gęste, można dodać trochę więcej oleju. Masa powinna być dosyć zwarta, ale taka paćkowata. Czyli nie lejąca się i nie zbita jak przy pieczeniu ciasta na przykład.

Foremkę smarujemy olejem i obsypujemy płatkami drożdżowymi, zarodkami czy chociażby mąką. Przekładamy masę do foremki i pieczemy w piekarniku w temp. Ok. 200st. przez ok. godzinę. Nasz piekarnik potrafi tak przypiec, że ja nigdy nie trzymam się czasu wyczytanego w przepisie, tylko sprawdzam co rusz, jak piekę coś po raz pierwszy i później już wiem, że daną rzecz mam piec tyle czasu. Także Wam też polecam to samo.

Pasztet zaraz po wyjęciu, jeśli spróbujecie ukroić, będzie się rozlatywał i rozpadał. Ale jak wystygnie powinien mieć piękną pasztetową konsystencję, można go kroić i kłaść na kanapki lub wykorzystać do obiadu.

A na deser?

Jako że od zawsze uwielbiałam słodycze, po zrezygnowaniu z cukru i przejściu na weganizm, nie zrezygnowałam z ich przyrządzania, tylko składniki nieco się zmieniły. 🙂

Podzielę się z Wami przepisem na mocno czekoladowe ciasto, które ma konsystencję brownie, jest dość gorzkawe i świetnie komponuje się z jakimś dżemem, powidłami czy kremem kokosowym.

Potrzebujecie:
  • 1,5 kubka mąki może być pszenna, ja używam razowej, czasem ryżowej, zależy jaką akurat mamy na stanie
  • 0,5 kubka cukru kokosowego – nie jest to najzdrowsza opcja, ale ostatnio zakupiłam, żeby od czasu do czasu wykorzystać, o tym jakie korzyści a jakie minusy płyną z jego stosowania przeczytacie tu: http://sliwkirobaczywki.blogspot.com/2012/07/cukier-kokosowy-w-diecie-za-i-przeciw.html, ale można też użyć syropu z agawy, klonowego, czy zblendowanych daktyli – takie syropy są przeważnie dużo słodsze niż cukier, dlatego lepiej dać ich trochę mniej i jeśli decydujecie się na syrop zamiast cukru – dajcie trochę więcej mąki, żeby konsystencja ciasta pozostała odpowiednia
  • 3 łyżki kakao – daję czubate, bo lubię jak ciasto jest faktycznie gorzkie
  • 1 łyżeczka sody
  • 1/3 kubka oleju rzepakowego
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 1 kubek zimnego mleka ryżowego, ewentualnie można zastąpić wodą
  • bakalie wszelakiej maści
  • czasem dodaję cynamon, kardamon, gałkę muszkatołową, zależy od weny
Co robimy?

Mieszamy suche składniki, dolewamy płynne i mieszamy do momentu aż się połączą i tyle wystarczy, nie wyrabiamy ciasta długo.

Potem przelewamy do jakiejś foremki, ja używam takiej podłużnej ok. 30-40 cm i pieczemy w temp. 180st. do suchego patyczka. Ten suchy patyczek według mnie jest najlepszym wyznacznikiem, dlatego czasu samego pieczenia nawet nie podaję.

Po wystygnięciu przekrawamy wzdłuż i przekładamy np. powidłami lub kremem kokosowym.

Ważne jest, żeby wiedzieć jak zrobić krem kokosowy, tak by faktycznie miał konsystencję kremu, ja na początku nie wiedziałam, ale znalazłam tę instrukcję, która rozwiała moje wszelkie wątpliwości i już następnym razem krem wyszedł idealnie.

http://www.weganka.com/2013/10/jak-ubic-mleko-kokosowe.html

Jakiś czas temu w Biedronce natrafiliśmy na coś takiego:

 

b19d2b7e-4de6-4003-be50-c30eac06e8ff

Skład banalny: banan, daktyle, olej słonecznikowy.

Wróciliśmy do domu i zrobiliśmy własny wyrób chałwopodobny.

Wrzuciliśmy do blendera: ziarna słonecznika, daktyle, kakao. Trzeba mieć dość wytrzymały blender, żeby poradził sobie z daktylami – akurat tym razem ich nie namaczamy, bo zależy nam na dość stałej konsystencji. Ale można je drobno posiekać, to na pewno ułatwi sprawę.

Do tej zblendowanej kuli dodaliśmy trochę soku z pomarańczy.

Następnie ulepiliśmy kuleczki, można podzielić to na dowolne kształty.

Pożywna przekąska, a smak – nie do opisania.

Podobnie jak cudowne jest połączenie tahini, czyli pasty sezamowej z daktylami. Wychodzi pyszna krówka.

Wypróbujcie koniecznie któregoś przepisu i podzielcie się rezultatami.

A jeśli macie jakieś swoje sprawdzone kuchenne pyszności, zapraszamy do komentowania. 🙂

Miłego gotowania!

Podpisano: Nomatka

 

Zapisz

  • Uwielbiam pasztety, ale jakoś nigdy nie chce mi się ich robić 😉 Dlatego zawsze korzystam z „darów”, które dostaję od mamy 😉

    • Moja mama niestety nie zgłębiła jeszcze tajników kuchni wegańskiej, więc póki co jestem zdana na siebie. Ale mam nadzieję, że dla wnuczki, która zaraz pojawi się na świecie, będzie miała większą motywację. 😉

  • Lady Och-mistrzyni

    Dziękuje za inspiracje i przepis na pasztet-koniecznie muszę zrobić. Zawsze robiłam mięsny, ale już przestały mi takie smakować….
    http://lady-och-mistrzyni.blogspot.com/

    • Ja nigdy nie lubiłam pasztetów, ale odkąd przeszłam na weganizm i odkryłam takie roślinne, nie mogę się im oprzeć. I do tego jeszcze tak szybko się je robi. 🙂

  • Kasia Maszkowska

    pasztet z pewnością wypróbuję, ponieważ je uwielbiam a kupić dobry pasztet w sklepie to prawie niemożliwa rzecz. Pozdrawiam i zapraszam do nas http://siostrydajarade.blogspot.com/2016/04/playlista-dla-dwojga-nick-i-norah.html

    • Zachęcam, wystarczy 20 minut przygotowań, potem do piekarnika, a smak obłędny. Wczoraj zrobiłam całą blachę i dziś już nie ma. 😉

  • Pasztet mnie zachęcił . Skuszę się. Dzięki za inspiracje 🙂

    • Cieszę się, smacznego! 🙂

  • Próbowałaś brownie z kaszy jaglanej? Powinno Cię urzec smakiem i swoją strukturą 🙂
    Uwielbiam domowe pasztety. W sezonie robię całej rodzinie pasztet z cukinii. Mmmmm

    • O! Tych rzeczy jeszcze nie próbowałam, a kaszę jaglaną bardzo lubię. Znajdę gdzieś u Ciebie na stronie przepis na pasztet i brownie? 🙂

      • Na pasztet tak a brownie wezmę przepis od mamy i się podzielę 🙂

        • Będziemy wdzięczni 🙂

  • Fajne przepisy, ale ze mnie kiepska kucharka i raczej się nie skuszę, chociaż kto wie, może ciężarne zachcianki wezmą górę nad mym lenistwem :)?

    • Trzymam kciuki, zwłaszcza, że te przepisy są naprawdę proste 🙂 A ciążowe zachcianki nie takie moce potrafią wyzwolić 😉