O tym jak dopadł mnie baby brain syndrome

Podobno są jakieś badania.
I podobno kobiety zaczynają w to wierzyć, dlatego, że czytają o tym. A ja nie czytałam. Niczego nieświadoma, odwiedzając znajomą, matkę trójki dzieci, (bliźniaczki w pakiecie), siedziałam na krześle dokarmiając Nomadeczkę i spokojnie rozmawiałam.

Czytaj dalej O tym jak dopadł mnie baby brain syndrome

Jestem w ciąży, bo nie poroniłam i nie usunęłam. Bo tak chciałam.

 

A gdy spojrzymy wstecz, zdamy sobie sprawę, że takich jak oni, było w dziejach bardzo wielu i za każdym razem scenariusz był ten sam. Ich słowa zabijały, zamieniały wszystko w zgliszcza.

Czytaj dalej Jestem w ciąży, bo nie poroniłam i nie usunęłam. Bo tak chciałam.

Perfekcyjna Pani Domu

Słyszałam o takim zjawisku.

Ba, chyba nawet zdarzyło mi się je w życiu zobaczyć. Ale więcej słyszałam niż widziałam.

NOMATKA - Perfekcyjna Pani DomuWyobrażałam sobie, że do takiej PPD jak wpadniesz z niespodziewaną wizytą o niespodziewanej porze (np. 10:50; 12:06; 20:22 itp.), przywita Cię pyszną, „dopiero co” zaparzoną kawą, świeżo upieczonym ciastem, a w wypachnionym kiblu – w którym podetrzesz tyłek równie wypachnionym papierem toaletowym, umyjesz ręce mydłem tylko dla gości i wytrzesz je ręcznikiem tylko dla gości – jeśli zamarzy Ci się wejść na lśniącą muszlę i przejechać palcem po najwyżej zawieszonej półce – nie znajdziesz na niej grama kurzu.

Czytaj dalej Perfekcyjna Pani Domu

Statystycznie rzecz biorąc, nie istnieję.

Ciasno.

Jakiś bałwan przyklejony do szyby. Pozostałość grudniowej gorączki wigilijnej nocy. Nie wiem jak wtedy, ale teraz drażni, swoją nijakością, zupełnie jak ta chlapa po drugiej stronie drzwi. Drażni.

Coś dzwoni. 5 minut. 10 minut. 20 minut. Ciągle. Próbujesz nie słyszeć.

Wszystko w mdłym zielonym odcieniu. Płytki, kontakty, ściany, zegar, blat, wyjście ewakuacyjne, nawet rośliny są kurwa zielone.

Czytaj dalej Statystycznie rzecz biorąc, nie istnieję.