Agar, delicje i le vent nous portera

 

 

 

Ostatnie dni mijają przy akompaniamencie niespokojnych wiatrów i szumu potoku za oknem, o którym zdążyłam we śnie zimowym zapomnieć. Czuć, że jesteśmy w górach.

Czytaj dalej Agar, delicje i le vent nous portera

Nomadką jestem od urodzenia. Nomatką od pół roku, ale czas nie gra tutaj roli.

Kilka pytań, kilka odpowiedzi, czyli zwykłe rozmowy o zwykłym życiu.

To zdjęcie?

To było w przeddzień wyjazdu do Berlina, kończył się właśnie Transatlantyk w Poznaniu, zawędrowaliśmy ze znajomymi na Plac Wolności, a był to któryś z kolei przystanek w tej nocnej eskapadzie.

Czytaj dalej Nomadką jestem od urodzenia. Nomatką od pół roku, ale czas nie gra tutaj roli.