O tym jak wypluwałam płuca, zagrałam mecz qudditcha, napisałam baśń o swoim życiu, pożegnałam kilka relacji i zaczęłam robić to, na co mam ochotę.

Rok temu o tej porze świeżo wróciliśmy z gór, z wyjazdu, który miał trwać kilka dni a rozciągnął się na miesiąc.

Jako że pakujemy się zawsze mniej więcej tak jakbyśmy mieli już nigdy nie wrócić, wystarczyło tylko przekierować paczki żywnościowe i rozgościć się w tym, co przynosi świat. A przyniósł nam górski wiatr, trochę smogu i dużo radości przeplatanej kaszlem i ospą.

Czytaj dalej O tym jak wypluwałam płuca, zagrałam mecz qudditcha, napisałam baśń o swoim życiu, pożegnałam kilka relacji i zaczęłam robić to, na co mam ochotę.