I nikt i nic nie jest w stanie tego zmienić.

Wyjeżdżam dziś, wśród piorunów, grzmotów i wichur. 

Taksówka jedzie po mokrym bruku, rozchlapując kałuże na szybach, policzek zimny od szkła, oczy mokre od łez. Feria barw. Szampana wypiłam sama. Nie przyszedł. Bo nie miał.

Czytaj dalej I nikt i nic nie jest w stanie tego zmienić.

„Nie wolno Tobie”?

Zastanawiam się, co bym odpowiedziała, gdyby ktoś zapytał mnie kiedyś co oznacza dla mnie sformułowanie „nie wolno Tobie”.

Puszczam wodze wyobraźni i we mgle wspomnień odgrzebuję plastikową łopatką załączoną w zestawie z foremkami i grabkami mokry piasek, z którego na pewno zrobiłam niejedną babkę.

Czytaj dalej „Nie wolno Tobie”?

Co to?

Otwieram oczy i widzę przed sobą dwie zdecydowanie obudzone intensywnie niebieskie tęczówki wpatrzone we mnie, które uradowane podłapują mój wzrok i w powietrze wystrzeliwuje rączka z wyciągniętym palcem a z małych malinowych ust wystrzeliwuje pytanie: co to?
Rozglądam się. A! To akurat jest ponczo z Meksy…
– A co to?
Hmmm… Muszę popracować nad czasem reakcji. Zwłaszcza rano.
(…)
Przyjechaliśmy. W maju. Miesiącu burz i bzów.

Czytaj dalej Co to?

Don’t always choose the same chocolate ice-cream.

 

Kiedy zjawiam się w nowym miejscu i wiem, że pobędę w nim dłużej, rozglądam się i próbuję zapamiętać jak najwięcej pierwszych impresji, tych nieodkrytych jeszcze kamieni i ludzkich twarzy, które zupełnie się zmieniają pod wpływem kolejnych i kolejnych spojrzeń.

Czytaj dalej Don’t always choose the same chocolate ice-cream.

Agar, delicje i le vent nous portera

 

 

 

Ostatnie dni mijają przy akompaniamencie niespokojnych wiatrów i szumu potoku za oknem, o którym zdążyłam we śnie zimowym zapomnieć. Czuć, że jesteśmy w górach.

Czytaj dalej Agar, delicje i le vent nous portera